Zrób To, a Odmienisz Swoje Życie

I pewnie kliknąwszy w posta pomyślałeś “ciekawe co…”. Dziś napiszę Ci posta od serca mój drogi czytelniku. Nie będzie to czysto o pracy w Holandii czy warunkach tutaj, ale jest to mój szczery przekaz. Być może już za rok pogratuluje Ci sukcesu jeśli jakimś cudem po przeczytaniu tego ruszysz po swoje. Takich postów pisanych pod pozycjonowanie jest wiele, powielające się informacje o zasiłkach i dofinansowaniach, które owszem są ważne. Zanim jednak pomyślisz o zasiłkach czy dofinansowaniach, pomyśl o sobie jako człowieku, który może zbudować życie marzeń i nie będzie tego potrzebował.

Zapewne czytasz to bo chcesz wyjechać do Holandii lub być może już pracujesz w Holandii. Nie ważne gdzie jesteś i co aktualnie robisz dla pracy, napisze Ci o paru kwestiach, które mi pomogły i zapewne wielu innym osobom, które to zrobiły. Mianowicie, określanie własnej wartości, nie w życiu (choć oczywiście to też jest ważne) lecz dla rynku pracy i budowaniu życia wg własnej wizji.

Chcesz wiedzieć więcej? No to przeczytaj do końca.

Moje początki w Holandii

Zaczynałem w Holandii od zera i uwierz, że co roku miałem lepsze prace pomimo, że nie byłem żadnym fachowcem, a jedynym moim atutem był w miarę dobry angielski od początku. Miałem na początku pracę na magazynie i szczerze to po 4 miesiącach mnie zwolnili, bo poszedłem na wlasne zakwaterowanie i przyjechałem własnym autem (1700zł – Mitsubishi Colt, hell yeah!). Wiadomo, że skoro nie jestem na ich zakwaterowaniu i mam własne auto, to nie jestem już dla nich tak wartościowy no i oczywiście pokłóciłem się z kierownikiem magazynu (Holender), po prostu zakwestionowałem jego decyzje co do ponownego otwierania kartonów. Widziałem inne, szybsze rozwiązanie, ale dla niego byłem parobkiem, który ma spuścić łeb i wykonywać ślepo zadania.

Zaraz po tym byłem trochę załamany – nowy kraj, żadnych znajomych, ani dziewczyny, sam jak palec…”co ja teraz zrobię?” pomyślałem. Jednak nie zastanawiałem się i już na drugi dzień pojechałem na centrum Eindhoven. Chodząc od agencji do agencji już po godzinie okazało się, że znalazłem ofertę dla siebie. Zrobiłem ich test, okazało się, że poszło dobrze i za 4 dni do pracy. Można? Oczywiście, że tak. Trzeba tylko podchodzić do życia proaktywnie i zamiast rozpaczać nad “rozlanym mlekiem”, po prosto przejść do szukania rozwiązań.

Umiejętności – klucz do lepszego życia

Jeśli jesteś kimś z zawodem technicznym lub masz ciekawy fach to masz niemalże eldorado w Holandii. Dlaczego? Dzięki temu możesz sam określać swoją wartość dla rynku pracy i nie brać tego “ile dają”. Mówię tu o stawkach dla fachowców, CNC, spawaczy i wielu innych specjalistów. Sęk w tym, że wielu z nas ma wciąż to komunistyczne myślenie i bierze tyle, ile im zaproponują. Pora zmienić myślenie i to natychmiast.

W Holandii jest jedna zasada, będą dymać Cię tak mocno jak sam na to pozwolisz. Być może jeszcze nie masz fachu, ani żadnej innej umiejętności, która pozwoli Ci na określanie własnej wartości. Nic straconego, jeśli nie masz 3 dzieci i 50 na karku to masz ogromną szansę na rozwoj umiejętności i zwiększyć wartość na rynku pracy.

O nauce języków pisałem już w innym pości który możesz przeczytać tutaj. To jest podstawa do Twojego wejścia na rynek zagraniczny moim zdaniem. Nawet nie wiem jak Ci wyperwadować jak ogromne znaczenie ma dobra znajomość języków. Tu nie ma dużej różnicy czy ktoś ma predyspozycje, czy nie. Kwestią jest dobra technika i pokonanie strachu przed popełnianiem błędów (a będziesz je na początku popełniał i to grubo).

Wszyscy kształcić się chcą, a robić nie ma komu…

W Holandii znaczna większość obywateli chce studiować i mieć wyższe wykształcenie. Kto zatem zrobi za nich robotę techniczną? Pewnie odpowiedź już znasz. Tak, my Polacy jesteśmy im tutaj do tego potrzebni (ściślej to nasze umiejętności). Niestety ludzka mentalność jest bardzo chciwa, wiadomo, że wielu pracodawców będzie cisnęło w dół stawki jak tylko może. TY jednak, jeśli wiesz, że jesteś w czymś dobry i masz udokumentowane doświadczenie, możesz te stawki spokojnie wyciągnąć w górę. Po prostu nie bój się proponować i negocjować. Z mojego doświadczenia jako rekruter wiem, że pracodawcy nie raz ulegają do podniesienia stawki nawet o 30%. Kwestią jest tu odpowiednia argumentacja.

Miej konkretne i mierzalne cele

Kluczowe jest przede wszystkim nakreślanie sobie celów, które są mierzalne. W myśl o tym jeżeli masz cel bycie bogatym, nie jest on mierzalny bo dla niektórych bogaactwo to rzeczy niematerialne. Inni z kolei pragną tylko być szczęśliwi, tego też nie zmierzysz. Jednak jeśli postawisz sobie za cel zarabiać 5000e na msc za 12 miesięcy, już masz jakiś mierzalny cel, łapiesz? Jeśli chcesz być szczęśliwi to określ jasno w umyśle kogo chciałbyś mieć przy sobie, gdzie chciałbyś być i co chciałbyś robić za np. 3 lata. Oczywiście, przede wszystkim naucz się doceniać to co już masz, bo to bardzo ważne. Szczęśliwy możesz być tu i teraz jeśli znajdziesz ku temu powody.

Holenderski parkiet bywa śliski

Wiem, że przyjeżdżając do Holandii idzie łatwo się zgubić – narkotyki, imprezy i nieustanne problemy z agencjami powodują, że człowiek chce ciągle uciekać w przyjemność. Ty jednak nie musisz być jak inni, miej konkretne intencje po co przyjechałeś do Holandii i jak chcesz widzieć swoje życie za 18 miesięcy (przykładowo). To działa uwierz, ale musisz być konsekwentny i nie rozpierdzielać pieniędzy na bzdury czy zbierać na siłę na super auto, które w późniejszej fazie okaże się skarbonką.

Bycie pokazówką wprowadzi Cię w konflikt tożsamości, tak często kończą gwiazdy TV czy inne choinki. Swoją wartość buduj w sobie i poprzez to co dajesz do świata, nie przez to co masz. Oczywiście, fajnie jest mieć super ciuchy i eleganckie autko, ale warto wpierw zainwestować w siebie i swoje umiejętności. Po latach będziesz sobie dziękował za to, bo ilekolwiek pieniędzy byś nie miał, nie mają one takiej wartości jak umiejętności, które będą potrzebne ludziom. Wtedy czy bitcoin, czy złote jaja, ludzie i tak Ci będą płacić.

Bądź otwarty na nowe doświadczenia

Nie bój się zmiany na lepsze jak to było w piosence WWO. Prawda jest taka, że jak dostaniesz szansę żeby spróbować coś nowego, to ją wykorzystaj. Jeśli jesteś w miejscu, które Ci nie służy i drenuje Cię z energii, to je po prostu zmień. Jeśli nie widzisz teraz drogi, to już ją ku temu buduj, im szbyciej tym lepiej. To samo z  pracą, relacjami i znajomymi. Nie trzymaj się kurczowo jednej pracy, kręgu znajomych, czy dziewczyny/chłopaka, bo już tyle prześliście. Czasami tylko dlatego, że jest stabilnie i bezpiecznie się czujesz. Zawsze miej oczy otwarte na nowe doświadczenia. Jeśli jesteś w jakimś miejscu dla stabilności i bezpieczeństwa, to już powoli się uśmiercasz.

W życiu nauczyłem się jednego – zmiany niemal zawsze prowadzą do lepszego życia, a jeśli podejmiesz złą decyzję, to zawsze możesz wyciągnąć lekcję i być mądrzejszy. W końcu to porażki są najlepszym nauczycielem. Ważne żeby nie trzymać kurczowo czegoś tylko dla tego, że strach przed nieznanym Cię dominuje. Tak długo jak jesteś zdrowy, masz co jeść i w co się ubrać, to masz powody do radości. Rozumiem, że możesz uważać, że coś jest nie dla Ciebie, bo zidentyfikowałeś się z jedną rolą w życiu, ale nie spróbujesz nie odkryjesz niczego w sobie nowego. Im więcej odniesień w życiu, tym lepiej. Ważne, żebyś zaangażował(a) się w coś na 100%.

Kto szuka ten znajdzie

I tyle w temacie. Jak czegoś będziesz bardzo chciał to to osiągniesz. Odrzuć jedynie strach i zaufaj sobie, Ty podświadomie już wiesz co dla Ciebie najlepsze. Nie zagłuszaj głosu serca niesutannym krzykiem umysłu tak naprawdę cała sztuka w tym, żeby umieć zarządzać swoim ciałem i umysłem. Musisz wpierw je zrozumieć, jeśli zrozumiesz siebie, zrozumiesz też szybko innych. Gniew i nienawiść miną, a Ty poczujesz się wolny. To jest jednak ogromnie trudne zadanie, chociażby radzenie sobie ze stresem i ładunkiem, który nieustanne napięcie wytwarza.

Często uciekamy przez alkohol, używki czy cokolwiek, aby mogło dać nam na chwilę ucieczkę od jakże czasem wkurwiającego życia. Ból jednak jest nieodłączną częścią naszego życia, jednak jeśli go nie poznasz, to nigdy nie dowiesz się gdzie ma źródło. Pamiętaj jednak, że to co robisz dziś odbiję się mocno w przyszłości. W skrócie – tworzysz przyszłą(ego) siebie teraz.

Życie jest jak sen, czasem koszmar, czasem raj, ale nawet nie wiesz, jak ogromny masz na nie wpływ. Po prostu większość czasu przyciągasz do siebie rzeczy nieświadomie. Miej to na uwadze, marz, działaj i osiągaj świadomie.

 

Jeśli spodobał Ci się wpis to zostaw lajka lub komentarz. Jeśli chciałbyś, aby ktoś ten post przeczytał, udostępnij i pomóż szerzyć dobre słowo 🙂

 

62 Udostępnień

Motywacja

2 thoughts on “Zrób To, a Odmienisz Swoje Życie

  1. Perełka on Reply

    No cóż muszę przyznać sporo racji… a co z rozwojem umiejętności gdy ktos ma 3 dzieci i 50 na karku?😜 Chyba nie spisujesz ich na straty?😊

    1. Lukasz on Reply

      Hej Perełka! 🙂

      Nie no co Ty, wszystko jest możliwe. dla przykładu pułkownik Sanders otworzył KFC kiedy miał około 70 lat. Osoba w takim wieku może jednak mieć trochę ciężej z karierą i rozwojem, ale przy odrobinie samozaparcia i wizji, jej też będzie dany sukces 🙂
      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz